Służewo

Legendy i gawędy z naszej miejscowości

HERB SŁUŻEWA

Wydaje mi się iż jest to dobre miejsce na umieszczenie skromnego wycinka z "Miesięcznika Heraldycznego" z grudnia 1937.

TUNEL POD JEZIOREM

Z pokolenia na pokolenie przechodzi opowieść o podziemnym tunelu płaczącym podziemia naszej świątyni z nieistniejącym już pałacem rodziny Wodzińskich. Oczywiście jest to nieprawdziwa historia. Pochodzi to prawdopodobnie stąd iż w górze na której obecnie stoi pomnik Chopina kiedyś istniała lodownia., w zimę cięto lód na jeziorze i wewnątrz wzniesienia przechowywano. Była to niejako ówczesna forma lodówki. Ktoś kiedyś ten fakt przeinaczył a teraz chodzą takie różne opowieści.

CHOPIN W SŁUŻEWIE

Kolejna nieprawdziwa opowieść.  Oczywiście prawdziwy jest fakt związku Marii Wodzińskiej z wielkim kompozytorem. Każdy słysząc takie opowieści myśli iż mogli kiedyś spotkać się w naszej miejscowości. Niestety ich związek był geograficznie umiejscowiony w Warszawie. Tam Maria chodziła do szkoły i tam też mieszkała. Do ożenku nie doszło gdyż rodzina uznała Fryderyka za zbyt chorowitego jak na odpowiedniego męża. A muzyk w Służewie nigdy nie przebywał.

SŁUŻEWSKA SOFORA

Dzisiaj zachwycamy się jak ktoś przed domem posadzi sobie ładna tuję bądź okazałą sosnę białą. Kiedyś było nieco inaczej. Któryś z Wodzińskich zasadził przed pałacem soforę. Drzewo wyjątkowe bo prawie nie występujące w Polsce. Niestety drzewo było "elementem reakcyjnym" i zostało wycięte.

 III DZIEŃ WIELKANOCY

Istniała kiedyś tradycja iż w III Dzień Wielkanocy wszyscy schodzili się na poranną msze do kapliczki. Każdy w Służewie wie o jaka kapliczkę chodzi. Był to mały kościółek drewniany należący do wsi Otłoczyn. Obecnie jest to teren poligonu i po kapliczce nie ma tam śladu.  Chyba nawet nie wszyscy wiedzą czemu tam się wtedy schodzono. Było to miejsce wyjątkowe. Przed tą kapliczką modlił się Napoleon w drodze na Moskwę. Przed budynkiem pochowani byli powstańcy z powstania listopadowego (1830). Msza miała charakter religijno-patriotyczny. Podczas gdy nasz kraj nie istniał tradycja Polskości żyła w tamtym miejscu. Kraj niepodległość odzyskał a tradycyjne spotkanie pozostało.

Legenda mówi, że za nim powstała kapliczka w tym własnie miejscu mieszkał czcigodny, świątobliwy pustelnik. Zmarł własnie w trzecie święto czyli wtorek po Wielkiejnocy. Na pamiątkę owego pustelnika w miejscu gdzie mieszkał pobudowano kapliczkę. A msze odbywają się w trzecie święto. Ot i cała tajemnica

SKARB KOŁO KAPLICZKI

Słyszałem kiedyś opowieść jakoby po wyprawach Napoleońskich jakiś dogorywający żołnierz ukrył skarb obok wspomnianej kapliczki. Podobno nawet kiedyś pojawiła się grupa Francuzów która wypytywała o urodzajne drzewo. Podobno skarb ukryty był pomiędzy czterema urodzajnymi drzewami. W tamtym miejscu stoją cztery (a przynajmniej ja pamiętam że stały) wielkie wiekowe dęby. Ktoś podpowiedział że te urodzajne drzewa to właśnie te dęby. I oczywiście coś cennego tam znaleźli.

WOJSKA POLSKIE W DRODZE NA GRUNWALD

W zamierzchłych czasach gdy Władysław Jagiełło rozprawiał się z Zakonem krzyżackim. jedna z armii przechodziła przez naszą miejscowość. Przekazywana z ust do ust opowieść mówi o postoju w  Służewskiej karczmie wojsk zmierzających na Grunwald. Nie znalazłem jeszcze jakiegoś świadectwa pisanego na ten temat ale to nie znaczy że to nie prawda. Przechodziły tędy szlaki więc jest bardzo prawdopodobne, iż informacja ta jest faktem.

KOLEDZY

Na naszym cmentarzu są dwa niecodzienne groby. Wyglądają niepozornie jak każdy inny grób, ale mają ciekawą historię. Oba powstały około 1890 roku i w jednym leży Władysław Donajski  a w drugim Paweł Cieślewski. Była to dwójka wielkich przyjaciół do tego stopnia iż poprosili swoje rodziny aby po śmierci pochować ich obok siebie. Groby te znajdują się obok mogiły Wodzińskich.

HISTORIA DZWONU KOŚCIELNEGO

Ze względu na słabo opanowaną technikę stali, działa i armaty wykonywano ze stopów szlachetnych głównie brązów. W czasie I wojny światowej zaczęło brakować stopów na armaty.  Niemcy przeprowadzili akcję  i wszelkie kolorowe metalowe elementy rekwirowali klamki, ozdoby domowe, świeczniki. Dzwony kościelne robione są na ogół z brązu a najlepsze ze spiżu. Oczywiście było to kilka ton cennego kruszcu. Starzy Służewiacy mówią, iż aby wyciągnąć ten dzwon czymś go polano i kruszono a ukruszone kawałki wyrzucali przez okno. Miejscowi wyrzucone kawałki szybko zbierali i ukrywali. Po wojnie z zebranych części odlano nowy dzwon, który służy do dziś. Ale dźwięk nowego dzwonu nie był już tak piękny.

Na tym na razie skończę moje opowieści. Jeżeli coś mi się przypomni albo coś usłyszę nie omieszkam tego tutaj umieścić. Czekam też na różne historie od czytających tą stronę.

Pozdrawiam





Remik